Kochani dobre wieści! Nawiedziła mnie matka wena i już niedługo oczekujcie kolejnej części "Podwójnego szpiega"! Nim jednak dodam, muszę przeczytać go od początku jeszcze raz tak żeby wszystkie fakty trzymały się przysłowiowej kupy a bohaterowie pozostali tacy jacy powinni być ;)
P.s. Wrzucam szybcioszka na lepsze czekanie ;) Nie jest idealny ale chciałam ukazać trochę inny rodzaj samotności.. bo... [dokończenie zdania na końcu bo spoiler!]
P.p.s Rzadko kiedy wypowiadacie się o Oneshotach - może dałby ktoś znać czy styl ich pisania jest znośny czy nie? Będę wdzięczna :)
Byli w pułapce. Walki trwały już od kilku dni a z ich oddziału ANBU zostali tylko oni. Misja miała być stosunkowo łatwa. Niestety Hokage błędnie oceniając jej rangę wysłał niewielki oddział. I za ten błąd to im przyszło zapłacić.
Ciężko dysząc szarowłosy shinobi w masce kota próbował obwiązać chustę dookoła paskudnie wyglądającej rany na udzie. Fakt, że prawa ręka zwisała mu bezwiednie przy boku a parę celnie wbitych pomiędzy żebra senbon niemal uniemożliwiały oddychanie wcale nie ułatwiał mu zadania. Co rusz zerkał poza krawędź skały sprawdzając jak długo jeszcze ich kryjówka pozostanie bezpieczna. Tuż obok niego dziewczyna o różowych włosach i masce kruka wykonywała drżącymi dłońmi pieczęci i próbowała uleczyć obficie krwawiącą ranę brzucha. Niestety jej czakra podobnie jak czakra jej towarzysza były na wykończeniu.
- Nie ukryjecie się przed nami parszywe szczury! Jeszcze będziecie błagać o litość! Zgotujemy wam piekło! Wyciągniemy od was wszystkie sekrety Konohy!
Parę wykończonych wojowników dobiegły śmiechy zbliżającego się nieprzyjaciela. Byli otoczeni. Spod maski kruka dało się słyszeć paskudne przekleństwo całkowicie niepasujące do kobiecego głosu.
- Jaki mamy plan? - najwyraźniej rana dziewczyny nie była tylko powierzchowna gdyż spomiędzy jej dłoni wyciekała wciąż świeża struga posoki.
- Jest.. jest ich kilkadziesiąt, słychać ich ze wszystkich stron. - ciężko dysząc kunoichi zdjęła maskę ukazując światu swoje niezdrowo blade oblicze. Najbardziej żywe były jej niesamowicie zielone oczy taksujące czujnie otoczenie. Zerknęła pod swoje uciskające ranę dłonie, syknęła i docisnęła kolejny opatrunek co oznaczało, że nie udało się jej uleczyć.
Szarowłosy odwrócił głowę do swojej towarzyszki, przyglądając się jej spod nieprzeniknionej maski.
- Kakashi-senpai.. Może mógłbyś przywołać psy? Odwróciłyby ich uwagę a ja w tym czasie spróbuję wykopać tunel.. Albo.. albo zastosujesz genjutsu i zdołamy wykonać odwrót? Może.. uh.. cholera nie przestaje krwawić.. Kakashi- senpai jaki masz plan..
Czerwień coraz śmielej zabarwiała bandaże, którymi obwijała się dziewczyna wciąż czujnie obserwując otoczenie. Jej towarzysz natomiast znieruchomiał wciąż przyglądając się jej przez maskę.
- Cholerny Naruto.. już ja go.. dorwę.. zawsze był lekkomyślny.. ale.. żeby na.. taką misję wysyłać.. jeden oddział.. cholera jasna!
W jej udo i ramię mężczyzny wbiły się kunaie, których przez obezwładniające wyczerpanie nie zdążyli zablokować.
- Wiemy gdzie jesteście! Wyłazić ale już! Macie 10 sekund, po tym czasie weźmiemy was siłą! Dziesięć!...
- Szlag!.. Kakashi-senpai! Co robimy?!
- Dziewięć!..
Mężczyzna wciąż milczał. Dziewczyna utkwiła w nim wzrok z zaciętą miną czekając.
- Osiem!..
Szarowłosy w końcu się poruszył. Podniósł lewą dłoń do maski i powoli ją zdjął ukazując swoją twarz równie bladą jak twarz dziewczyny.
- Siedem!.. - odgłosy kroków stawały się coraz głośniejsze.
Dziewczyna mocno wciągnęła powietrze.. Twarz jej towarzysza wyrażała tak wielki żal i ból, że nie sposób było się nie domyśleć.. że żadnego planu już nie ma.. Zrozumiała, że to koniec. Nie mieli szans. Kilkudniowa nieustanna walka, czakra której już niemal nie mieli i 4 ich towarzyszy, którzy martwi leżeli w różnych częściach pola bitwy. To wszystko mówiło dobitnie jak skończy się ich misja. Lecz dopiero wyraz twarzy dowódcy powiedział głównemu medykowi oddziału, że tym razem nie dadzą rady.
- Sześć!..
Czarne oczy spoglądały w zielone odmęty z niespotykanym dotąd uczuciem. Łzy popłynęły obficie spod wachlarzu czarnych rzęs dziewczyny.
- To.. niemożliwe.. tak nie może być.. Ja.. ja nic jeszcze w życiu.. nie przeżyłam.. ja.. cholera jasna.. nie byłam z nikim.. nie ukończyłam szkolenia.. cholera.. ja..
Jounin podniósł dłoń i uciszył dziewczynę jednym palcem.
- Pięć!..
- To już nieważne.. Sakura.. Dam Ci ostatnią lekcję.. Prawdziwą potęgę wojownika poznaje się po tym jak.. jak odchodzi.
Powiedzenie tego na głos, przez jej wieloletniego zwierzchnika i najbliższego przyjaciela było jak grom. Przypieczętowanie ich losu. Nowa fala łez popłynęła z oczu dziewczyny. Pochwyciła rękę trzymającą ją za usta i wtuliła się w nią jak w ostatnią deskę ratunku. Jounin westchnął i przyciągnął dziewczynę do siebie wtulając się w jej włosy.
- Cztery!..
Trwali przez chwilę w desperackim uścisku. Nie musieli nic mówić. Ta bliskość wyrażała więcej niż jakiekolwiek zapewnienia. Było to zarówno podziękowanie jak i pożegnanie.
- Trzy!..
Oderwali się od siebie i spojrzeli sobie w oczy po raz ostatni. Tym razem w ich spojrzeniach nie było rozpaczy. Było w nich zdecydowanie.
- Dwa!..
Pochwycili się za ręce i kiwnęli głowami na znak że są gotowi. Bez słów. Wiedzieli co mają robić.
- Jeden!.. - głosy były już całkiem blisko.
Wzięli głęboki oddech i pomogli sobie nawzajem wstać. Tuż za skałą stała pokaźna grupa zamaskowanych ninja. Gdy tylko dwoje pokonanych shinobi wyłoniło się z kryjówki, rozległa się salwa śmiechu.
- Tak kończą parszywce Konohy! Łooo... - dowódca wrogiego oddziału przyglądał im się przez chwilę po czym klasnął ucieszony w dłonie.
- To przecież były Hokage i Legendarna Medic Ninja Konohy! Ale nam się poszczęściło! Nasz Pan sowicie nas wynagrodzi! Nie chciałbym być w waszej skórze jak z wami skończy..
Opierali się o siebie ledwo dysząc.
- Pożegnamy się i oddajemy w wasze ręce. - Szarowłosy uniósł ręce w geście poddania.
Rozległy się śmiechy a przywódca zacmokał z aprobatą.
- Żegnaj się żegnaj. Jak Ty ją już wyściskasz to pójdzie do każdego z nas zanim trafi na przesłuchanie. - kolejna salwa śmiechu uwieńczyła zapowiedź przywódcy.
Ostatni ninja specjalnego oddziału ANBU odwrócili się do siebie i spojrzeli sobie głęboko w oczy. Na ich twarzach przewijały się gamy uczuć: od przywiązania, bliskości, oddania po żal i zdecydowanie. Wzięli głęboki oddech i wtulili się w siebie. Stali tak przez chwilę niemal nieruchomo podczas gdy po ich nogach popłynął świeży strumień krwi. W końcu jounin poruszył drżącą głowę i całując w czubek głowy dziewczynę odwrócił się ukazując potężną ranę na brzuchu, której jeszcze przed chwilą nie miał. Dziewczyna natomiast upadła na kolana i z upiornym uśmiechem na ustach spojrzała wprost na przywódcę wrogiego oddziału. Z jej brzucha również polała się fontanna posoki.
- Gońcie ... się... - dobiegło z białych ust dziewczyny po czym upadła i już się nie poruszyła. Chwilę po niej upadł szarowłosy.
Choćbyśmy umierali razem i tak przed śmiercią stajemy sami...
KakaSaku - Historia dwojga samotnych shinobi to zbiór opowiadań, w którym głównymi bohaterami są Kakashi Hatake i Sakura Haruno a ich wspólnym mianownikiem staje się samotność. Dwie barwne osobowości, których życia stykają się w codzienności. Dwoje ludzi zagubionych w swoich światach. Jeśli chcesz zobaczyć na ile sposobów ich drogi mogą się przeplatać - zapraszam!
Podglądacze
piątek, 29 czerwca 2018
poniedziałek, 21 maja 2018
One Shot - Kołysanie
Znacie to uczucie, kiedy przesadzicie z alkoholem? Chyba każdemu kiedyś to się zdarzyło ;]
P.s. Przepraszam że Podwójny Szpieg stoi, jednak czekam na przypływ weny żeby powiązać parę wątków z mojej głowy - bądźcie cierpliwi!
P.p.s Dziękuję za komentarze - naprawdę mnie napędzają ;)
Czuła kołysanie. Rytmiczne wstrząsy i uczucie bujania towarzyszyło jej głębokim oddechom. Miała wrażenie jakby świat wirował wokół niej, a ona nie bardzo wiedziała dlaczego tak się dzieje. Myśli rozbiegały się nim nadążała je pozbierać. Bodźce docierały do niej w zwolnionym tempie, lecz to co czuła od początku to zniewalający zapach męskich perfum. Wiedziała, że lubi ten zapach i kojarzy się jej z czymś bardzo przyjemnym. Nie mogła uzmysłowić sobie z czym dokładnie ale wiedziała że osoba która tak pachnie jest jej bliska. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki dotarł do niej dotyk. A raczej uczucie ciepła i bezpieczeństwa. Czuła, że opiera się o coś dużego i ciepłego co delikatnie porusza się koło niej. Wyczuła też woń przetrawionego alkoholu - chyba wódki, który był równie intensywny co zapach perfum. Ten zapach nie był już tak przyjemny. Nim zdążyła pomyśleć, otwarła oczy i zobaczyła wioskę, powoli przesuwającą się nad krawędzią jej kolan. Kolan?! W tym momencie uderzyła ją myśl, że ktoś ją niesie. Poderwała głowę, lecz jej wzrok ze sporym opóźnieniem podążył za głową. Widziała niezbyt wyraźnie a to dokładnie wskazywało jej skąd wziął się zapach alkoholu. Musiała mocno przesadzić... Próbowała skupić wzrok na postaci która ją niosła jednak noc utrudniała identyfikację.
P.s. Przepraszam że Podwójny Szpieg stoi, jednak czekam na przypływ weny żeby powiązać parę wątków z mojej głowy - bądźcie cierpliwi!
P.p.s Dziękuję za komentarze - naprawdę mnie napędzają ;)
Czuła kołysanie. Rytmiczne wstrząsy i uczucie bujania towarzyszyło jej głębokim oddechom. Miała wrażenie jakby świat wirował wokół niej, a ona nie bardzo wiedziała dlaczego tak się dzieje. Myśli rozbiegały się nim nadążała je pozbierać. Bodźce docierały do niej w zwolnionym tempie, lecz to co czuła od początku to zniewalający zapach męskich perfum. Wiedziała, że lubi ten zapach i kojarzy się jej z czymś bardzo przyjemnym. Nie mogła uzmysłowić sobie z czym dokładnie ale wiedziała że osoba która tak pachnie jest jej bliska. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki dotarł do niej dotyk. A raczej uczucie ciepła i bezpieczeństwa. Czuła, że opiera się o coś dużego i ciepłego co delikatnie porusza się koło niej. Wyczuła też woń przetrawionego alkoholu - chyba wódki, który był równie intensywny co zapach perfum. Ten zapach nie był już tak przyjemny. Nim zdążyła pomyśleć, otwarła oczy i zobaczyła wioskę, powoli przesuwającą się nad krawędzią jej kolan. Kolan?! W tym momencie uderzyła ją myśl, że ktoś ją niesie. Poderwała głowę, lecz jej wzrok ze sporym opóźnieniem podążył za głową. Widziała niezbyt wyraźnie a to dokładnie wskazywało jej skąd wziął się zapach alkoholu. Musiała mocno przesadzić... Próbowała skupić wzrok na postaci która ją niosła jednak noc utrudniała identyfikację.
- Ebff.. Khhhhuim jsteś? - Wystękała zawstydzając się momentalnie za swój poplątany język. Czuła, że nieznajomy zerka na nią ale ciemność pozostawiała tożsamość obcego w tajemnicy. Jej mózg z nieprawdopodobną powolnością analizował fakty. Była niesiona nie wiadomo gdzie, nie wiadomo przez kogo i do tego była kompletnie pijana! Instynkt wziął górę. Spróbowała się wyrwać i sięgnąć do przepaski w której chowała kunaie. Jej unik zakończył się jednak na tym, że wylądowała twarzą do ziemi niezdarnie szukając plecaczka. Obróciła się na bok by zerknąć na nieznajomego i usłyszała stłumiony śmiech. Znikąd przed jej oczami pojawiła się dyndająca torba i usłyszała głos dobiegający z mroku.
- Tego szukasz?
-Ghwrr.... Kurwa - jak to jest że gdy jesteś pijany i próbujesz coś powiedzieć to nic ci tak dźwięcznie nie wyjdzie jak "Kurwa" ?
-Gdybym był Twoim wrogiem to już byłabyś martwa wiesz o tym? - Szepnął nieznajomy głos nie kryjąc nuty rozbawienia.
- Fssffff.. Ssspierhdalaj.. - kolejne słowo które wypowiada się cudownie dźwięcznie
Poczuła ramiona oplatające ją i usadawiające z powrotem w uścisku w jakim się obudziła. Po chwili znów poczuła kołysanie które oznaczało kroki nieznajomego.
- Gdybyś jeszcze godzinę temu nie tuliła się do mnie to poczułbym się urażony Twoim zachowanie! - żachnął się głos dochodzący z ciemności. Zbliżali się do latarni a zarys nieznajomej postaci stawał się coraz bardziej wyraźny. Jakie tulenie do jasnej cholery?! W ciemności zobaczyła obrys szerokiej umięśnionej klatki piersiowej obleczonej w czarny golf. Silne ramiona ściskały ją bardzo mocno, a twarz nieznajomego zdawała się całkowicie niewidoczna. Była tylko jedna osoba, którą pragnęła tak przytulać. W sekundzie w której to pomyślała wszystko wskoczyło na swoje miejsce. Ten zapach, ramiona, muskularny tors i twarz skrywana w ciemności.. a raczej przykryta maską. Nie było mowy o pomyłce... w tym momencie latarnia rzuciła pomarańczowe światło na ich oboje i zobaczyła swojego byłego sensei, a obecnego Hokage, który niósł ją na rękach ze spokojem jak gdyby nigdy nic. Poczuła, że mężczyzna skacze i usłyszała skrzypienie drzwi, które było wyjątkowo znajome... Zupełnie jakby słyszała swoje drzwi balkonowe? Przed jej oczami pojawił się zarys pokoju... Jej pokoju! Szarowłosy położył ją delikatnie na łóżku i rozglądnął się po pomieszczeniu i lokalizując koc przykrył ją szczelnie. Najciszej jak potrafił usiadł na krawędzi przyglądając się jej w świetle pochodzącym z latarni.
- Kakashi-sama?... - zaczęła nie wiedząc o co dokładnie chce spytać
W odpowiedzi Hokage pogładził ją po policzku uśmiechając się pod maską.
- Ciii... Śpij...
Wtuliła twarz w jego dłoń i niezdarnie obróciła się w jego stronę.
- Proossszhę... Zzzosztań... Hik! - gdyby była trzeźwa pewnie byłaby niezmiernie upokorzona. On nic nie wiedział a ona pozwalała sobie prosić go o pozostanie? Jednak jakież było jej zdumienie gdy nagle zobaczyła, że Kakashi Hatake - jej były nauczyciel a obecny Hokage pochyla się nad nią i patrzy w głąb jej oczu z rozczuleniem. Czerń jedynego widocznego oka pochłonęła ją całkowicie i modliła się, żeby zachować spokój i nie rzucić się na niego tu i teraz. Ich czoła zetknęły się a ona wstrzymała oddech - jednocześnie z przejęcia jak i troski aby nie zabić go oparami wydobywającymi się z jej ust. Tego wieczoru spiła się na mieście a film urwał się w momencie kiedy kierowała się do jego kwater. Teraz już wiedziała że to był błąd - albo i wyjątkowe szczęście biorąc pod uwagę jego bliskość.
Hokage wioski liścia uśmiechnął się czule co było widać po jedynym widocznym oku i gładząc ją po włosach wyszeptał coś co powtarzała sobie przez resztę nocy nie mogąc pojąć znaczenia tych słów.
Hokage wioski liścia uśmiechnął się czule co było widać po jedynym widocznym oku i gładząc ją po włosach wyszeptał coś co powtarzała sobie przez resztę nocy nie mogąc pojąć znaczenia tych słów.
- Wiem już wszystko... Ja też...
Nim zdążyła zarejestrować co się dokładnie dzieje, odsłonił maskę, musnął jej czoło i zniknął w ciemności rysującej się za oknem. Zastygła wbijając wzrok w miejsce gdzie jeszcze przed chwilą widziała jego zachwycającą twarz po raz pierwszy i próbowała przywrócić chociaż część ze swojego sławnego umysłu, która łaskawie uświadomiłaby ją czy to się właściwie zdarzyło naprawdę.
Zawsze staram się dobrać jakiś rysunkek do swojego tekstu. Czasem jest na odwrót - jakiś rysunek zainspiruje mnie do napisania do niego historii. Jak myślicie jak było teraz?
Zawsze staram się dobrać jakiś rysunkek do swojego tekstu. Czasem jest na odwrót - jakiś rysunek zainspiruje mnie do napisania do niego historii. Jak myślicie jak było teraz?
piątek, 6 kwietnia 2018
One shot - Warto było
Bardzo krótki oneshot jednak niestety bardzo smutny. Życie niestety płata podobne figle..
Warto było...
Gdy zrobiło się ciemno i wszystko ucichło, zostałem ze swoimi myślami sam unosząc się w pustce. Wiele razy uciekałem od ludzi by osiągnąć taki właśnie stan. Jedyne czego pragnąłem to cisza i spokój. Całe życie cichy, wyobcowany, oddalony. Życie bywa niesamowicie złośliwe. Albo spełnia marzenia ze sporym opóźnieniem. Mając lat 7 marzyłem o samotności, mając lat 17 byłem samotny ale marzyłem o byciu potęgą, mając 27 stałem się potęgą lecz marzyłem o tym by nie być sam. Los spełnił moje pragnienia choć w nieprzewidywalny sposób. Osiągnąłem wszystko co chciałem, ale to czego najbardziej pragnąłem dane mi było tylko przez moment. Bliskość.. miłość.. przywiązanie.. troska.. Rzeczy, których w moim życiu było niewiele. I gdy w końcu pojawiła się osoba dająca mi to wszystko nastała ciemność...
Wojna to straszna machina. Nie pyta czy jesteśmy na nią gotowi. Nie stawia ultimatum - przynajmniej nie tobie.
Gdy trzeba stajesz do walki tym bardziej gdy jesteś shinobi.
Zwłaszcza gdy jesteś potęgą wśród wojowników.
Szczególnie gdy liczą na ciebie tysiące ludzi.
I choć jedyne czego pragniesz to w tym momencie ochronić tą jedną najważniejszą osobę od złego musisz stanąć w obronie bezbronnych i poprowadzić swoich ludzi w bój. Choć wiesz, że zginą. To Ty musisz unieść ten ciężar, przecież tyle już w życiu zniosłeś. Byłeś szkolony do tego by być liderem i unosić na swoich barkach podobne ciężary.
Jak to wszystko szybko się zmienia.. Jeszcze nie tak dawno nim stanąłeś na czele armi by ocalić świat, trzymałeś swój świat w ramionach. Twój zielony azyl. Twoje różowe niebo. Tą najważniejszą kobietę, śpiącą ufnie w twoich ramionach po nocy pełnej bliskości, miłości, przywiązania... Z takim wspomnieniem można odejść.
I zapadła ciemność. Wiem że to koniec. Tam gdzie idę Jej nigdy nie będzie. Zabiłem więcej osób niż mogę zliczyć. Ona równie wiele uratowała. Wiem, że nie czeka na mnie niebo jednak.. Warto było żyć dla tego nieba, które ona stworzyła dla mnie na ziemi... choć przez chwilę...
Warto było...
Gdy zrobiło się ciemno i wszystko ucichło, zostałem ze swoimi myślami sam unosząc się w pustce. Wiele razy uciekałem od ludzi by osiągnąć taki właśnie stan. Jedyne czego pragnąłem to cisza i spokój. Całe życie cichy, wyobcowany, oddalony. Życie bywa niesamowicie złośliwe. Albo spełnia marzenia ze sporym opóźnieniem. Mając lat 7 marzyłem o samotności, mając lat 17 byłem samotny ale marzyłem o byciu potęgą, mając 27 stałem się potęgą lecz marzyłem o tym by nie być sam. Los spełnił moje pragnienia choć w nieprzewidywalny sposób. Osiągnąłem wszystko co chciałem, ale to czego najbardziej pragnąłem dane mi było tylko przez moment. Bliskość.. miłość.. przywiązanie.. troska.. Rzeczy, których w moim życiu było niewiele. I gdy w końcu pojawiła się osoba dająca mi to wszystko nastała ciemność...
Wojna to straszna machina. Nie pyta czy jesteśmy na nią gotowi. Nie stawia ultimatum - przynajmniej nie tobie.
Gdy trzeba stajesz do walki tym bardziej gdy jesteś shinobi.
Zwłaszcza gdy jesteś potęgą wśród wojowników.
Szczególnie gdy liczą na ciebie tysiące ludzi.
I choć jedyne czego pragniesz to w tym momencie ochronić tą jedną najważniejszą osobę od złego musisz stanąć w obronie bezbronnych i poprowadzić swoich ludzi w bój. Choć wiesz, że zginą. To Ty musisz unieść ten ciężar, przecież tyle już w życiu zniosłeś. Byłeś szkolony do tego by być liderem i unosić na swoich barkach podobne ciężary.
Jak to wszystko szybko się zmienia.. Jeszcze nie tak dawno nim stanąłeś na czele armi by ocalić świat, trzymałeś swój świat w ramionach. Twój zielony azyl. Twoje różowe niebo. Tą najważniejszą kobietę, śpiącą ufnie w twoich ramionach po nocy pełnej bliskości, miłości, przywiązania... Z takim wspomnieniem można odejść.
I zapadła ciemność. Wiem że to koniec. Tam gdzie idę Jej nigdy nie będzie. Zabiłem więcej osób niż mogę zliczyć. Ona równie wiele uratowała. Wiem, że nie czeka na mnie niebo jednak.. Warto było żyć dla tego nieba, które ona stworzyła dla mnie na ziemi... choć przez chwilę...
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Kartoteka AsiorekKP
- AsiorekKP
- Jestem autorką opowiadań, która uwielbia zagłębiać się w niuanse uczuć i skomplikowane emocje, które pisze życie. I porwałam się z motyką na księżyc próbując opisać zawiłe relacje, mogące powstać pomiędzy tą dwójką bohaterów.

