Podglądacze

poniedziałek, 10 września 2018

Informacji kilka

Witaj! Jeśli przybyłeś tutaj z któregoś ze zbiorów ff na których ogłaszam nowe posty zapraszam Cię do zakładki po prawej stronie "Podwójny szpieg" - tam trafisz na nowy rozdział opowiadania ;) Jeśli jesteś całkiem nowy polecam również zaglądnąć do zakładki "One shot" na małe co nieco ^^

A teraz do rzeczy"

Przede wszystkim bardzo mi miło, że ilość komentujących rośnie :) Uwierzcie mi, że ja codziennie wchodzę nawet po kilka razy żeby coś skrobnąć i sprawdzić, czy ktoś przypadkiem nie napisał :) cieszy mnie każdy komentarz bo to znaczy że nie piszę tego w kosmos tylko komuś się podoba ;) dlatego zachęcam do komentowania bo nic tak nie cieszy autora jak odzew czytelników^^


Oprócz tego coś co mnie męczy od dłuższego czasu.. może niektórzy z was kojarzą, że mój poprzedni blog znajdował się na onecie. Zaczęłam go mając 15 lat i znajdowało się tam moje pierwsze opowiadanie KakaSaku, które z perspektywy czasu uznaję za niesamowicie słabe. Jednak jakiś rok temu wpadłam na pomysł "Podwójnego szpiega" i... reaktywowałam bloga, wrzucając go również na zbiory ff. Zaczęłam się również lubować w one shotach i nieskromnie muszę przyznać, że miałam tam kilka naprawdę świetnych kawałków. Niestety.. jak zapewne wiecie onet swoje blogi pozamykał. Miałam informację na niecałe 2 miesiące przed. Miałam czas żeby wszystko przenieść. I oczywiście tego nie zrobiłam ! :( Teraz gryzę klawiaturę ze wściekłości, bo miałam tam kilka naprawdę udanych  one shotów i w cholerę rozpoczętych i mam problem żeby je odtworzy. Mój pierwszy one shot (kurza twarz nawet nie pamiętam tytułu!) "Szczęście"?.. taki słodki i lekki. "Zielona poświata" - angstowy mocno. "Zielone oczko" - mocno angstowy (czyli takie które lubie najbardziej;D)  i parę innych, które już zapomniałam a które przypominają się mi przypadkiem.. Noż kurde ma ktoś zmieniacz czasu? Tyle fajnych kawałków poszło się .. ekhm. Ale ale!

Mam zamiar odtworzyć to co się mi przypomni, jednak nie wszystko pamiętam i wiadomo, za drugi razem wyjdą trochę inne, ale postaram się je zreanimować dla tych, którzy nie spotkali się z moim blogiem wcześniej a lubią moje one shoty ;] Na pierwszy ogień pójdzie "One shot - Oddychaj" - OSTRZEGAM, będzie angst, dramat i tragedia ;> ale następny będzie już weselszy ;) wyczekujcie, bo one shoty dodaję dość szybko ;D

Dajcie znać też jak dowiadujecie się o postach - czekacie aż ukażą się na zbiorach ff czy po prostu zaglądacie? Bo czasem mam tak, że nie chce mi się np. wrzucać specjalnie one shota na zbiory ff bo chciałabym już dodać kolejny rozdział a boję się że go ominiecie;P Albo co gorsza mam już kolejny rozdział a czekam aż na zbiorze ff (Ministerstwo ff o Naruto) ukaże się poprzedni. Dajcie znać skąd tu zawędrowaliście ;)

I niespodzianka:

Dla tych, którzy się zastanawiają czy będzie życie na tym blogu po "Podwójnym szpiegu" zdradzę na razie artem ;> Jak myślicie, o czym będzie kolejne opowiadanie? ^^

niedziela, 9 września 2018

Rozdział XV - Mętlik w głowie

Krótki ale dużo wnoszący ;P Przepraszam, że tak późno ale byłam na wakacjach i nie dałam rady nic dodać ;/ Kolejny rozdział się tworzy ;) Dajcie znać jak myślicie jak ta sytuacja się rozwinie? ;)


Pierwszą rzeczą jaka do niej dotarła przez otaczającą ją ciemności był pulsujący nieznośny ból głowy. Czyżby znów przesadziła z alkoholem? Próbowała się poruszyć lecz jak na zwolnionym filmie dotarły do niej sygnały ciała. Odrętwiałe dłonie unieruchomione były wysoko nad jej głową i tylko na nich utrzymywała pozycję pionową. Czuła jak ugięte nogi dotykają podłoża więc spróbowała stanąć jednak jej mierne próby skończyły się fiaskiem. Kończyny odmawiały posłuszeństwa. Nagle dotarło do niej, że nic nie widzi. Dziwne.. oczy miała otwarte. Potrząsnęła głową i poczuła na nich jakiś materiał.  Jej umysł był tak niesamowicie ogłuszony, że dopiero teraz docierało do niej, że raczej nie powinna znajdować się w takiej pozycji. Wszechogarniające uczucie obojętności było niemal surrealistyczne. To oznaczało, że coś jest nie tak. Musi się skupić. Oczyścić umysł i postarać się jakoś wykaraskać z tej sytuacji. Odetchnęła głęboko i spróbowała zebrać myśli. Przeważnie nie miała problemu z koncentracją, teraz jednak jej umysł błądził wciąż i wciąż nie składając się w żadną logiczną całość. Przed oczami mignęła jej okładka najcięższego tomiska jakie znajdowało się obecnie w jej zbiorach. Dlaczego umysł podsunął jej akurat "Farmakologię i farmakoterapię"?  Musiała się skupić. Ale tak ciężko było zebrać rozbiegane myśli. Próbując się skupić usłyszała rytmiczny łomot. Odgłos znajomy, który przywodził na myśl.. kroki? Tak jakby kilkoro ludzi kroczyło obitymi ciężkimi buciorami przez kamienny korytarz. Znów próbowała zmusić swoje kończyny do współpracy gdy niedaleko siebie usłyszała cichy głos, którego nie umiała przypisać do nikogo konkretnego.
- Udawaj nieprzytomną.
Pewnie zbyłaby prośbę tajemniczego mężczyzny gdyby nie uczucia, które zrodziły się wewnątrz niej przedzierając się przez letarg w jakim się znajdowała - spokój, opanowanie, bezpieczeństwo, bliskość.
Spełniła rozkaz i uwiesiła się na związanych rękach, opuszczając głowę.
W miarę jak odgłosy kroków stawały się coraz głośniejsze, doszły jeszcze podniesione męskie głosy i śmiechy. Serce biło w piersi dziewczyny coraz szybciej budząc w niej coś na kształt niepokoju. Coś jej mówiło, żeby obawiać się tych ludzi. Gdy kroki były już bardzo blisko nagłe ucichły i usłyszała dźwięk klucza przekręcanego w starym, ciężkim zamku. Zimny podmuch powietrza poruszył jej opadające włosy. Głosy umilkły. Pojedynczy odgłos tym razem powolnych kroków świadczył o tym, że ktoś stanął naprzeciwko różowowłosej. Starała się oddychać miarowo jak we śnie ale miała wrażenie, że wszyscy obecni są w stanie usłyszeć jak serce uprawia w jej piersi szaleńczy bieg. Ktoś brutalnie złapał ją za włosy, poderwał głowę do góry i zdarł z oczu opaskę. Ze wszystkich sił utrzymała neutralny wyraz twarzy. Poczuła uderzenie w policzek a jej głowa odskoczyła bezwładnie w bok.
- Jak kłoda. Ile żeście jej dali? Nie dobudzimy ani za tydzień... Chyba, że weźmiemy ją na salę i podamy antagonistę*? No nie wiem...
Głos należał do osoby trzymającej ją za włosy jednak śmiech, który ją doszedł ewidentnie należał do tej samej osoby, którą usłyszała jako pierwszą. Złośliwy chichot całkowicie nie pasował do głosu, który tak dobrze jej się kojarzył.
- Zmarnujecie sobie tylko czas. To zwykła płotka, nie ma pojęcia o celu misji.
Postać stojąca koło niej puściła jej głową i zjechała na kark gładząc go pieszczotliwie
- To czemu ją ze sobą wziąłeś, skoro jest taką płotką hmm?
- Zabrałem ją bo mnie o to męczyła. Poza tym miała być przykrywką. Ale jest tak beznadziejnym shinobi, że szybko pożałowałem.
Chwila ciszy jaka nastąpiła przerywana była tylko cichymi pomrukami dobiegającym od strony drzwi.
- Skąd mamy wiedzieć, że mówisz prawdę?
- A weźcie ją jak chcecie. Im szybciej się jej pozbędę tym lepiej. Jest jak kula u nogi. Byłem w trakcie pozbywania się jej osobiście gdy przerwały mi to jakieś bezczelne niekulturalne chuje.
Głosy przy drzwiach podniosły się i usłyszała odgłosy szamotaniny. Wszystko jednak ucichło po jednym spokojnym słowie osoby stojącej koło niej:
- Spokój.
Echa szamotaniny ucichły powoli niesione korytarzami tajemniczego miejsca. Osoba trzymająca ją za kark odczekała chwilę jakby się namyślając i puściła ją najwyraźniej kierując się do drzwi.
- Dobrze. I tak za dużo zachodu jest z doprowadzaniem jej do porządku. Bierzcie tego cwaniaka. Zaraz pogadamy na spokojnie i wszystko nam wyśpiewasz.
Po kamiennym korytarzu ponownie poniosło się echo kroków, przekręcania klucza w zamku i potrząsania łańcuchami. Po chwili szamotaniny usłyszała kilka uderzeń i stęknięć a następnie odgłosy kroków kierujących się z powrotem w głąb korytarza. Gdy nastała cisza w jej głowie ponownie zagościł letarg i poczucie otępienia. Co się działo? Gdzie była? Czemu tak się czuła? Jedyne co wiedziała to to, że ma totalny mętlik w głowie.

*antagonista - lek o działaniu przeciwnym do innego leku

p.s. Witam serdecznie kolejną osobę na moim blogu :) cieszę się na każdy taki komentarz i zachęca  do regularnego dodawania bo niesamowicie mnie to nakręca do pisania ;)

p.ps. art średnio pasujący ale.. przyznajcie że uroczy ;)



niedziela, 26 sierpnia 2018

One shot - Wszystko będzie dobrze

One shot szczególnie mi bliski. Jeśli ktoś ma wątpliwości kim jestem i dlaczego Sakura jest moją ulubioną postacią to myślę, że po tym one shocie będzie miał pewność ;) Pisane około 4 nad ranem - wena jest bezlitosna!


4.16
Przetarła zmęczone, piekące oczy i dopiła ostatnie łyki zimnej już kawy. Przyjemny półmrok i wszechobecny spokój działały na nią wyjątkowo usypiająco, jednak wiedziała, że nie może teraz zasnąć. Miarowe pikanie i rytmiczny świst powietrza skutecznie przypominały jej gdzie się znajduje i po co tu jest. Musi się ruszyć bo inaczej zaśnie w biurowym fotelu, który jak na złość wydawał jej się w tej chwili całkiem wygodny. Wstała i wyszła zza kontuaru oddzielającego ją od jej pacjentów.

Na Oddziale Intensywnej Terapii Głownego Szpitala Konohagakure było niewiele stanowisk, jednak pacjenci, którzy tam przebywali zawsze byli wyjątkowo absorbujący. Same stany ciężkie, u których najmniejsza zmiana mogła przeważyć na korzyść życia lub śmierci.
Lubiła ten oddział. Tam właśnie czuła, że ma na coś wpływ. Że jest komuś potrzebna do życia. Że może komuś na prawdę pomóc.
Pikanie monitorów, plumkanie pomp infuzyjnych, świst respiratorów tłoczących powietrze w płuca pacjentów były dla niej tak naturalne jak śpiew ptaków czy szelest liści. Wchodząc na ten oddział czuła się.. na miejscu. To właśnie dla tego została stworzona.
Nie zawsze jednak udawało się pomóc wszystkim. Toaletę pośmiertną wykonywała równie często co tę poranną. I choć wolała wypisywać pacjentów na inny oddział zamiast do prosektorium to tą część pracy również uważała za ważną. Po śmierci zapewniała godne odejście. I choć specyfika tego miejsca była dość trudna zarówno psychicznie jak i fizycznie to uważała, że radzi sobie z całym tym cierpieniem dość dobrze. Przekraczała próg oddziału zapominając o swoim życiu, a wychodząc z niego zapominała o oddziale. I tak było do czasu, aż pewnego lipcowego poranka przyszła na dzienną zmianę i zobaczyła nowego pacjenta. Koleżanki zdając nocny raport były chyba zbyt zmęczone, żeby zauważyć że różowowłosa pielęgniarka pobladła, a w jej oczach pojawiły się łzy. Misja rangi "S", wioska poniosła duże starty. Oddział niemal przestał istnieć. Uratowali tylko tego jednego,  który leżał podpięty pod aparaturę podtrzymującą życie. Pokiereszowany. Bezwładny. Zdany na los. On. Jej były sensei. Człowiek zdawać by się mogło niepokonany. Leżał teraz zaintubowany, po rozległych wielonarządowych operacjach, z obrażeniami niemal nie mieszczącymi się w głowie. Gdyby nie widziała nazwiska na karcie zleceń, prawdopodobnie by go nie poznała. Dawno nie mieli pacjenta w takim stanie. Lekarze nie dawali mu zbyt dużych szans. On jednak na przekór wszystkim żył. Na początku nie chciała się nim opiekować. Uważała, że jako była uczennica nie powinna. Szybko jednak zaczęło ją irytować to jak zajmowały się nim jej koleżanki ze zmiany. Ciągle miała wrażenie.. że niedostatecznie wiele dla niego robią. I choć wiedziała że to irracjonalne postanowiła, że jednak się nim zaopiekuje. Myła go, goliła, zmieniała opatrunki, szykowała najróżniejsze leki i robiła wszystko co tylko było w jej mocy, żeby wyzdrowiał. Od rana do nocy obserwowała jego parametry, notując każdą nawet najdrobniejszą zmianę by reagować w porę na każde pogorszenie lub polepszenie stanu. Miała nadzieję, że robi wystarczająco wiele by mu pomóc. I opiekowała się nim najlepiej jak potrafiła lecz było coś co nie dawało jej spokoju. Był w tym wszystkim sam. Nikt go nie odwiedzał. Jego szafka zawsze stała pusta podczas gdy inni pacjenci mieli wszystkiego pod dostatkiem. Krzesło koło jego łóżka zawsze stało puste podczas gdy jego sąsiedzi codziennie odwiedzani byli przez bliskich. Przerażała ją jego samotność. Tego niezłomnego bohatera, który kiedyś wydawał jej się duszą towarzystwa. Teraz był sam.
Nim się spostrzegła zaczęła przychodzić do niego nawet poza dyżurem. Od tak, żeby poczytać mu wiadomości, poopowiadać co dzieje się w wiosce, przynieść świeże kwiaty. Chciała być tym czego mu brakuje. Kimś bliskim.
Teraz w środku nocy podeszła do łóżka numer 4 i pogładziła swojego pacjenta po policzku. Jego wychudzona odsłonięta twarz niemal przerażała. Nie chciała zobaczyć jego oblicza w takich okolicznościach. Los jednak chciał inaczej. Poznała go całego w momencie, gdy został jej pacjentem.
Często modliła się gorąco o jakikolwiek znak. Znak, że z tego wyjdzie. Wiedziała, że mogą to być tylko jej pobożne życzenia, jednak pragnęła wierzyć i dać tą wiarę jemu. Chwyciła go za rękę i wplotła swoje palce w jego. Uścisnęła go mocno, pochyliła się i wyszeptała tak jak każdej nocy odkąd tu przybył:
- Dasz radę Kakashi. Zobaczysz, wyjdziesz z tego. Nie jesteś sam. Jestem tu. Jestem z Tobą. Nie jesteś sam.
I tej nocy, całkiem inaczej niż każdej poprzedniej poczuła coś. Dłoń, którą ściskała poruszyła się. Palce - wcześniej bezwładne - teraz powolutku zgięły się, delikatnie oddając uścisk.
Jej serce zabiło mocniej a fala gorąca przebiegła przez ciało. Zszokowana spojrzała na twarz jej byłego sensei, która przybrała delikatny grymas bólu. Powoli, jak na zwolnionym filmie powieki mężczyzny uniosły się lekko ukazując czarne jak noc oczy. Spod półprzymkniętych powiek wzrok niepewnie otaksował otoczenie aż zatrzymał się na niej. Nie śmiała nawet odetchnąć, by nie zepsuć tej chwili. Dłoń znów delikatnie poruszyła się zaciskając słabo na jej palcach a usta delikatnie wygięły się w słabym uśmiechu pomimo rurki intubacyjnej wystającej z kącika warg jounina. Nie mogąc się powstrzymać przytuliła do policzka ich złączone ręce i rozpłakała się z radości, jaka ją ogarnęła.
Teraz już wiedziała, że kryzys minął. Że pokona przeciwności i wróci. Że wszystko będzie dobrze.


Wybaczcie - ostatnimi czasy mam raczej angstową wenę ;] Ale końcówka pozytywna ej! ;P

Kartoteka AsiorekKP

Moje zdjęcie
Jestem autorką opowiadań, która uwielbia zagłębiać się w niuanse uczuć i skomplikowane emocje, które pisze życie. I porwałam się z motyką na księżyc próbując opisać zawiłe relacje, mogące powstać pomiędzy tą dwójką bohaterów.