Narazie w trakcie czekania na rozdział wrzucam wam słodko-gorzki one shot ;]
BREAKING NEWS: UCHIHA ZNOWU CI ŹLI! ;D
Gorąca para unosiła się w malutkiej łazience niczym mleczne morze przetaczając się powoli wokół kobiety stojącej naprzeciwko lustra. Okryta białym ręcznikiem przeczesywała leniwie różowe włosy przyglądając się sobie w lustrze.
Uważne spojrzenie kobiety zagłębiło się w zielonych oczach osoby stojącej za taflą szkła. Oczach, które kiedyś były ciągle wesołe i szczere.
Teraz widziała w nich czujność i strach.
Odwróciła się by odłożyć szczotkę lecz przed oczami mignęło jej coś co spowodowało, że zamarła w pół kroku. Gdy dotarło do niej na co patrzy, zacisnęła mocniej usta i przymknęła oczy. Wciąż jeszcze o tym zapominała.
Ostrożnie spojrzała przez ramię na kobietę w lustrze, która patrzyła surowo na ogromną bliznę widniejącą na jej plecach. Znienawidzony znak. Wachlarz rozdmuchujący płonień. Symbol Klanu Uchiha. Znak, że do nich należy. Jak krowa lub inne zwierze, które można oznakować.
Pomimo tylu lat wciąż łapała się na tym, że zapominała o jego istnieniu. Choć paradoksalnie nie dało się zapomnieć tego w jakich okolicznościach powstał. Wykonany siłą. Wyryty kunaiem tak jak wydrapuje się serce w korze drzewa na znak miłości. Jednak to nie był symbol żadnego pozytywnego uczucia. Tylko zaznaczenie terenu. Tak, by nikt inny nie mógł jej tknąć.
Gorzki śmiech uciekł z jej ust wraz z samotną łzą płynącą po policzku. Jakaż ona była głupia. Młoda, zakochana idiotka. Sądziła, że będą szczęśliwi. Myślała, że on ją pokocha. Pomyliła się. On nie był zdolny do kochania. Tylko do posiadania.
Gdy uderzył ją pierwszy raz, była w takim szoku że to ona zaczęła go przepraszać. Mogła przecież nie zaczynać tamtej kłótni prawda? Mogła go nie denerwować. Widziała, że miał zły humor, więc to chyba normalne że puściły mu nerwy?
Jednak gdy zrobił to po raz drugi, trzeci, piąty.. Przestała rozumieć. Przecież się starała. Robiła wszystko tak jak kazał. Dlaczego taki się stał?
Za dwudziestym razem zrozumiała. On się taki nie stał. On już taki był. A ona w swojej ślepocie niczego wcześniej nie zauważyła.
Próbowała coś zrobić. Próbowała rozmawiać ze starszyzną klanu. Każdy patrzył na nią z góry. Wszyscy okazali się jej wrogami. Odwrócili się. Na wspomnienie tego co działo się w ich domu gdy wróciła, kolejne fale łez uciekły spod zaciśniętych powiek. Tyle lat a te wspomnienia wciąż były tak żywe. Wyzwiska. Uderzenia. Brutalny gwałt i wyryty kunaiem symbol klanu Uchiha, który miał jej przypominać gdzie jest jej miejsce i do kogo należy.
Z otchłani mrocznych wspomnień wyrwał ją dźwięk uderzenia w klamkę. Cała krew odpłynęła jej z twarzy gdy wstrzymała oddech. Wlepiła wzrok w drzwi, które powolutku zaczęły się otwierać. Boże.. Znalazł ją..
Jednak gdy w drzwiach pojawiła się malutka istotka o czarnych króciutkich włosach i równie ciemnych oczach, odskoczyła zakrywając plecy i otarła łzy starając się zatuszować ślady po tym co przeżywała przed chwilą.
- Mamusiuuu cemu tak dłuuuugoooo... Cekam i cekaaaam
Na ustach kobiety samoistnie zagościł uśmiech. Jej córeczka była czasem taką marudą.
- Sarada! Mówiłem, żebyś dała się mamie wykąpać! Mówiła, że przyjdzie za chwilę.
W drzwiach pojawił się wysoki szarowłosy mężczyzna przybierający surowy wyraz twarzy. Znała go na tyle, żeby wiedzieć że to marnie wystudiowana poza. On nie umiał być surowy gdy przychodziło do ich córki.
- Tatusiuu.. nie chce jus z Tobą malować! Ty w ogóle nie wies jak wygląda kotek a mama wie!
Wyciągnęła do niej trzymają w piąstkach laurkę, którą rysowała razem z szarowłosym. Faktycznie ten mężczyzna nie miał ręki do rysowania. Lecz było coś tak rozczulającego w tym, że w ogóle próbował, że uśmiech na jej twarzy zamienił się w szczery dźwięczny śmiech.
- Moi artyści.. Mama wam narysuje wszystko co chcecie
Mężczyzna zmierzył ją wzrokiem a ona widziała w jego oczach iskry. Podobało mu się to co widział. Patrzył na nią z miłością, mimo tego że wiedział co miała wyryte na plecach. To on pomógł jej uciec. I z czasem pokochał zarówno ją jak i jej córkę. Przygarnął je dając to, czego nie dostałyby w tamtym świecie. Bo teraz to był jej świat. Jej miejsce. Nie była już niczyją własnością. Była wolna.
Wiem że to Itachi ale coś takiego sobie wyobrażałam, gdy myślałam o symbolu klanu Uchiha na plecach Sakury ;]
A może kiedyś... ;)









